|
|
| AKTUALNOŚCI | HISTORIA | ZDJĘCIA | MY - O NAS | TWÓRCZOŚĆ | PRZYGODY :))) | KSIĘGA GOŚCI | LINKI |
| .:: PRZYGODY ::. |
| Rzeczy, które się nam przydarzyły - najczęściej zabawne sytuacje :) |
| [text: Wiśnia] :: Pożyczalscy |
|
Ehhhhhhh...... to było dobre : moi cudowni sąsiedzi ze 102 ( Thomas i Błażej) często przychodzili do nas cosik pożyczać. A to patelnię, a to mąkę, a to mleko... no i pewnego dnia byłam sama w pokoju, myłam akurat włosy, więc byłam niezbyt kompletnie ubrana ( czytaj spodnie + stanik) no i dlatego zakluczyłam drzwiczki od pokoju. A tu nagle słyszę walenie do drzwi. Myślę sobie : " pewnie to Bazyl się dobija" wiec lecę z tą pianą na głowie żeby otworzyć i kogo widzę ??? Błażeja. Stoi taki uradowany, bo on to by chciał soli troszkę pożyczyć : no to dałam mu tą sól ( niech zna moje chamskie serce ), zamknęłam drzwi i dalej oddałam się temu fascynującemu zajęciu jakim jest mycie włosów... kończyłam je właśnie płukać, kiedy znów usłyszałam jeb**** do drzwi. Poleciałam wkurzona, otwieram, a tam tym razem Thomas z jeszcze większym uśmiechem niż Błażej. Trzyma w ręku solniczkę i się gapi. No to ja spojrzałam na niego pytającym wzrokiem, a on nic... No to w końcu pytam o co chodzi? Na to Thomas wpatrzony w jeden punkt (zgadnijcie jaki ;) wyjąkał : "eee... przyszedłem sól oddać..." No ja na to, że ok., ale on ciągle stoi tak jak stał i się gapi (tylko jeszcze na domiar złego zaczął się ślinić) No to wzięłam mu tą solniczkę z ręki bo sam by sobie chyba nie poradził ;) Na to on spojrzał mi w oczy ( OCZY a nie "oczy" !!! ) i stwierdził : "dobra była..." po czym pooglądał mnie jeszcze chwilę, uśmiechnął się i poszedł.
Hehhhh .... masakra z takimi sąsiadami ;) ale za to dobre naleśniki robili :) |
| [text: Kędzik] :: Przygody z blokiem wschodnim |
|
No więc wszystko się zaczęło już dużo wcześniej - wtedy gdy do 102 wprowadził się przybysz z Rosji - Slavia. Otóż pewnego nudnego wieczora, który mógłby minąć jak każdy inny stały się rzeczy niesamowite. Był to czas sesji, kiedy to ludziom różne pomysły dziwne do głowy przychodzą (z przeuczenia głównie). A więc i z nami nie wszystko było wporządku. Otóż w 102 nikogo nie było oprócz Łukasza, Slavi i mnie ... No i się nudziliśmy. Wychodziliśmy co jakiś czas na daszek przy wejściu, aż za którymś razem Łukasz zdał sobie sprawę, że w sąsiednim akademiku mieszkają koleżanki przybysza. Więc długo się nie zastanawiając wyciągnął tubę sportową (taką do wycia) i zaczął nawoływać płcie przeciwne. A że koleżanki ze wschodu na takie sygnały reagowały ... już za parę chwil były przed naszym akademikiem ...
A my nadal stoimy jak te łosie na daszku ... a one (były dwie jedna Tania a druga hmm w każdym razie przypominała faceta) w są już w środku pokoju. No ale w końcu ile można oddychać tym świeżym powietrzem. W końcu trzeba wejść do środka przywitać gości. No więc pierwszy podjęcia wejścia się do pokoju (oczywiście przez okno) zdobył się Łukasz. A tu zonk ! Niet nie ma prejscia ! Oj zaczęło robić się śmiesznie... Tania nie chce wpuścić Łukasza. Ale on mówi że to jego pokój, a ona niet ! No więc próbuje siłą... niestety był na straconej pozycji i nie dał rady. Wyobraźcie sobie wielkiego człowieka próbującego wcisnąć się przez okno do własnego pokoju ... :) No i nic z tego nie wyszło ... Przeszliśmy się daszkiem i szukaliśmy kogokolwiek, kto zechciałby nas wpuścić przez swoje okno ... budziliśmy "małe" zdziwienie :) Ja po tej akcji uciekłem do siebie, a Łukasz do "siebie" :) No i podobno go przeprosiły :) ... The end. |
| [text: Tomek] :: O przybyszu z Rosji i o Rosji |
|
Kędzik zapoczątkował historię z BW. A z "Blokiem" wiązało się wiele hYstorYek, więc ja też coś nagryzdam z tego co zapadło w mojej główce.
Slavia, w sumie nawet Wieczeslav, ale po naszemu Sławek:) był oryginalnym gościem. Wypisz, wymaluj istny Rosjanin. Chudy, niski, po prostu chuderlak, ale przepić się go nie dało:) hehe, a że u nich winka ze swoja historią kosztują po 100$ za butelkę, a u nas tylko 100 zł to nawet takie rarytasy popijał:) i koniecznie garnitur na taki wyskok to miasta, aha no i taksówka:) bo końcu skąd miał kurwa wiedzieć jak się poruszać po mieście. No aleeee Sławek był bardzo komunikatywny, wszystko go ciekawiło, łącznie z tym ze każde nowe słowo odmieniał przez przypadki:), więc trzeba było z nim sobie wszystko przypominać:), no ale skoro jego ciekawiło to i nas ciekawiło. Często siadaliśmy i rozmawialiśmy o tym jak naprawdę jest w Rosji. Opowieści o mafiach, istnie jak w serialu "Kryminalna Rasija" czy jak to tam szło, no ale dobra, u nas tez zabijają przecież, nie?....ooo..!! przepraszam WAS na chwilkę, dzwonią koledzy z Magdalenki .:) hehe Więc opowieści o mafii też były, nawet spotkał w P-niu jednego z takich kolegów z którym to chodził do lasu szlifować swoje oko, strzelając w biedne zwierzątka;) Tego samego wieczoru opowiedział nam bardzo ciekawą historię dotyczącą jego wypadku na motorze. Bo spytałem oczywiście czy ma prawo jazdy i czy pijany jeździ;) Oczywiście nie ma!!, ale miał motor, Kawasaki, hmmmm no cóż..spoko..bez prawka, dzisiaj się to zdarza. Dalej mówi że miał wypadek no i motorek poszedł do kasacji, pytałem czy był pijany, stwierdził że nie, ale jak się później okazało nie zrozumiał pytania:) zdarza się, skoro mówił że lubi gulasz z białym dziennikarzem zamiast białym ziemniakiem:) ..skasował motor, jemu nic groźnego się nie stało bo zdążył zeskoczyć do rowu. Przyczyna była taka że kierowca jakiego TIR-a wyprzedzał inne auto i wyjechał mu na "czołówkę", biedny Sławek zeskoczył do rowu i rozwalił tylko kolano, a na szczeście nie siebie na masce tego ogromnego auta. Przyjechała policja (ciekawe czy pijana?) i stwierdziła że wina jest po stronie kierowcy TIR-a, mimo że Sławek nie miał prawa jazdy. No ale pyta: "Sławek, dlaczego on, skoro Ty nie miałeś prawka", a Sławek na to: " Bo on był bardziej pijany odemnie". :) i wtedy że on był po paru piwkach do tego bez prawka, ale co tam, tam bez strzemiennego nie wyjeżdża się z domu:) O jego koleżankach Rosjankach już nie będę pisał. Wiadomo jakie są skoro tak jak Kędzik pisał, nawet na głos trąbki zjawiały się przy drzwiach;), ale też były nie do przepicia. W Rosji jeżdżą autkami na spirytusie technicznym a my w Polsce go pijemy, więc możemy sobie podać ręce:) Naśmialiśmy się ze Sławkiem co niemiara, to był miesiąc pod znakiem "beczka śmiechu". Pewnie jeszcze wróci do nas, robił nam zdjęcia, ba! Nawet nagrywał nasze głosy na dyktafon i powiedział że na płytce sobie wypali, ale po cholere mu to?....hmmmm..może naśle na nas kogoś;) byle nie te zdziczałe nimfomanki The end. |
| [text: Tomek] :: Hipnoza w wydaniu Pawełka |
|
A wierzycie w hipnozę? Hmmmm
ja też nie wierzyłem. Ale po kolei
kiedyś z Pawełkiem zmówiliśmy się na temat hipnozy, kontrolowanych snofff itd. Opowiadał że czytał książki na temat hipnozy i że BA!! nawet ma kolegę na którym już to wypróbował i ma swoje szczęśliwie zakończone podboje hipnotyczne. Nie powiem że mnie to nie zainspirowało. Aż wkońcu się przełamałem i zdecydowałem się na próbę, oczywiście dla jaj. Pierwszy seans polegał na tym żeby wprowadzić mnie w całkiem inny stan, stan pozarzeczywisty, żebym mógł bo zbudzeniu czuć się INACZEJ. Bla bla bla..i wyszło .jest naprawdę dobry w tym, prowadził wszystko jak prawdziwy profesjonalista..oczywiście po każdym seansie(a było ich parę i to coraz głębsze) była debata na temat tego co się działo..a to było tak: Pierwszy, jak już mówiłem to tylko rozluźnienie. W drugim, zapomniałem jak to się fachowo nazywa, ale kazał mi podnosić ręce i podnosiłem, kazał mi nimi kręcić kołka i kręciłem!! A ten mit "policzę do 10 i zaśniesz", teraz już wiem o co chodzi. To jest właśnie cały dobry wstęp, dobra mina do całej gry. To jest po prostu tylko po to żeby oderwać się od rzeczywistości, żeby całkowicie ulecieć gdzieś poza nasz świat. Tak samo na początku ustalaliśmy gdzie chce się znaleźć i o czym ma mówić, było to morze najczęściej, plaża, ludzie, a ja unoszący się ponad nimi. Był to także krakowski rynek, zatłoczone uliczki, głosy ludzi, kłótnie, zakochane pary, obraz dnia codziennego. Ale Pawełek zawsze kazał lecieć mi ponad nich, gdzieś w chmury a potem spadać, aż poczułem jak wpadam w łóżko .i to była ta pierwsza faza, faza rozluźnienia. Za drugim razem doszły te ruchy rękami. Normalnie wykonywałem jego polecenia, nie wiem .nie mogłem się opanować, a raczej moje ręce, mówił "doliczę do pięciu a Ty podniesiesz lewą rękę do pozycji pionowej". Doliczył raz i nic, zaczął liczyć drugi i ręka sama zaczęła mi się trząść, a potem wierzcie mi lub nie, ale podniosłem, i lewą i prawą i nawet kręciłem nimi "młynek". Znów nie powiem dokładnie, ale to było wejście, albo przygotowanie gruntu do trzeciego etapu, którym było zadanie mi jakiegoś bólu i sprawdzenie jak zareaguje. Jego zadaniem było wyłączenie moich nerwów, miałem nic nie czuć a mogli mnie ciąć nawet nożem:) ..obmyśliliśmy że rozgrzeje zapalniczkę i przyłoży mi rozgrzaną blaszkę do ręki. No i wszystko odbyło się od początku, rozluźnienie, młynek rękami, co pewnie miało mnie zmęczyć no i punkt kulminacyjny - zapalniczka. Pawełek rozgrzał ją do tego stopnia, że nie mógł jej tknąć i i przyłożył, mówił że sam się bał:), ale faktycznie poczułem tylko lekkie ciepełko, jakbym dotknął szklanki w miarę wystygniętej już herbaty. Potem były jeszcze jakieś polecenia pohipnotyczne, zostałem wybudzony i miałem zamknąć okno po pięciu minutach. Wiedziałem że mam to zrobić, ale broniłem się przed tym, żeby udowodnić że to nie ma wpływu na mnie. Ale nie wytrzymałem. A jak już zamknąłem to czułem się inaczej. Tak jak dziecko które czuje się winne że zbiło jakaś cenną dla rodziców rzecz , dopuki oni nie powiedzą dziecku, że nic takiego się nie stało i że ma się nie przejmować..niby nic ale jednak. Były też próby rzucenia palenia, faktycznie, podczas hipnozy zapaliłem i myślałem że się no..wiecie..:) tak samo było z kolejną połową paczki fajek. Każdą którą zaczynałem, wypalałem maksymalnie do połowy. Jednak się nie powiodło, bo już nie chciałem więcej hipnozy, po prostu zacząłem się bać!! Błażej z Łukaszem nie wierzyli w to, dopuki nie zobaczyli skutków teraz raczej wierzą Łukasz np. widział jak wyobraziłem sobie kwiatka, albo jak pokazywałem gdzie jest oparcie krzesła..mimo tego że krzesła nikt nie widział. Zawsze mi się wydawało, że podczas hipnozy jest tak, że po przebudzeniu kompletnie nie wie się, co się przeżyło. Oczywiście, są takie fakty, np. rozmowa, tego kompletnie nie pamiętam, albo momentami ale niewyraźnie, a podczas hipnozy normalnie rozmawiałem z Pawełkiem i opowiadałem mu fakty z dzieciństwa! Ale czuje się praktycznie każdą myśl, czujesz że niemożliwe jest żeby podnieść rękę po doliczeniu do pięciu ale to się dzieje samo, samo wszystko Cię unosi, wyobraźnia pracuje do granic wytrzymałości, a po seansie nadajesz się tylko do snu, i to do długiego snu. Czujesz, że chcesz się kontrolować pomimo wyższej kontroli hipnotyzera, ale nie DA SIĘ!!, tak jakbyś był zaprogramowany i mimochodem wykonujesz usłyszane polecenia, powoli, coraz wolniej, ale skutecznie, kładziesz się, odlatujesz w inna rzeczywistość, czujesz inny świat, widzisz tych samych ludzi, ale patrzysz na nich z góry, widzisz te same obrazy, ale całkiem inaczej niż na co dzień 1 .rozluźniasz się, zaczynając od głowy aż do nóg, 2 czujesz się lekki, rześki, 3 czujesz się niepowtarzalnie dobrze, jakbyś wpadł w miękkie łóżko, 4 wznosisz się w górę, ponad cały świat, 5 lecisz czując niepowtarzalny luz, 6, 7, 8 opadasz na dół, jesteś lekki, nie czujesz własnego ciała, 9 jesteś powrotem na ziemi, 10 ale to już nie Ty to Twoja wyobraźnia .The end. |