|
|
| AKTUALNOŚCI | HISTORIA | ZDJĘCIA | MY - O NAS | TWÓRCZOŚĆ | PRZYGODY :))) | KSIĘGA GOŚCI | LINKI |
| .:: HISTORIA ::. |
| Skąd się wzięliśmy ? Jak się poznaliśmy ? Czemu tą (tę) stronę założyliśmy ? W sumie nie wiem :) Ale tu macie jak to się wszystko zaczęło ... |
| [text: Kędzik] :: O dariuszu - nowicjuszu ;) |
| Ech Och Ach... I co ja mam tu o nim napisac ? Otoz poznalem ow pana oczywiscie u siebie na wydziale, gdzie razem (niestety) studiujemy. Z poczatku wydawal mi sie jakis taki dzinwy (pewnie przez to ze go w ogole nie znalem). Z czasem zblizylismy sie do siebie :P tzn. on sie zblizyl, bo dowiedzial sie ze robie impreze w akademcu. I coz ja poczac mialem, przygarnalem bidaka wraz z kolega znanym z kapselkow w oczach ;) Tak mu sie spodobalo w akademiku, ze postanowil stac sie jego 'czlonkiem' :) No i juz pod koniec lutego DS Zbyszko swietowal przybycie owego przybysza. Z poczatku - jak kazdy swierzy mieszkaniec akademika - byl troche zagubiony, tym bardziej ze musial wybrac sobie miejsce spoczynku wiecznego. Oczywiscie udzielilem mu wsparcia duchowego i pomoglem wybrac pokoj. Padlo na moich kumpli z 403 czyli julasa, lukasza i blazeja - i oto byl juz komplet :) Z dnia na dzien dariusz zaczynal sie otwierac i poznawac nowych ludzi. Po prostu wgryzl sie w nasza paczke niczym policjant w paczka :) Bardzo szybko poczul klimat akademika. Mozna by tu wymienic m.in. akcje - "Zamykanie kibli" w dziedzinie tej kolega byl najlepszy - w ciagu zaledwie kilku chwil zablokowal dostep do wezla sanitarnego kilka pieter Zbyszka. To by bylo na tyle, jak mi sie cos przypomni to dopisze. W kazdym razie Dobry z niego czlowiek :> |
| [text: Wiśnia] :: A tak to widzi Wiśnia |
|
No hejka BAMBOSZE ! ;)
Teraz ja tu kilka słów dorzucę, co by nie było, że się z grupy wyłamyję albo cuś ;)
Co prawda z historii nigdy dobra to ja nie byłam (ciągle zagrożona i takie tam historie), ale co tam... ;) NIE STAĆ MNIE?!
No więc tak...Zacznę może od mojego szanownego przedmówcy ;) TOMAS kłamie !!!!! przecież tego Bambosza poznałam duuuużo wcześniej i to w inny zupełnie sposób. A mianowicie... to było gdzieś jakoś w listopadzie czy nawet jeszcze październiku, wróciłam skądś wieczorkiem a tam na korytarzu moja koffana Ania (współlokatorka) konwersowała zawzięcie z Błażejem no i tak się po chamsku troszkę do nich dołączyłam ;) nie protestowali specjalnie, więc zostałam... rozmowa była interesting nawet do czasu kiedy Błażej zaczął nas wypytywać o tak dziwne rzeczy jak np. "jaki jest Twój ulubiony bohater z Kubusia Puchatka?" i takie tam banały, po czym wyjął z kieszeni dyktafon i z wrednym uśmiechem na twarzy stwierdził, że całą tę rozmowę nagrywał... hehhhhhh... miałam ochotę go zabić! I obiecałam sobie, że nigdy gościa nie polubię, a jednak... chuj bombki strzelił choinki nie będzie ;) polubiłam Bambosza tak mocno, że aż awansował na mojego BRATA : no ale co z nieszczęsnym Tomasem??? Więc ten oto osobnik w trakcie naszej rozmowy (mojej z Błażejem alias Widgetem i Anką) przysiadł się bez słowa i mył sobie zęby tak bez żadnej krępacji : ehhhhhhh... byłam tak rozeźlona, że on też został z miejsca skreślony : jak się potem okazało - niesłusznie : ale czego się nie robi pod wpływem emocji ;) a muszę przyznać, że tego wieczoru mój stopień podqrwienia wzrósł niesamowicie ;) Co do reszty ekipy, to już będzie teraz ciężko coś po trzeźwemu stwierdzić, ale postaram się... Malwina alias Traszka albo Malwa ... pamiętam! Rozwaliła mnie totalnie kiedy w pierwszym tygodniu naszego pobytu w akademiku wpadła do mnie do pokoju wrzeszcząc przeraźliwie: "umiecie otwierać konserwę?!" po czym rzuciła mi na stół puszkę ze szprotem w sosie pomidorowym i wybiegła, bo akurat ktoś do niej zadzwonił : no otworzyłam jej tą konserwę - niech zna moje chamskie serce... wróciła po nią po ok. 15 min. ,gdzie normalny student w życiu nie zostawił by na tak długo u kogoś swojego jedzenia, bo to jednoznaczne z tym, że już go nie odzyska, bo zostanie ono natychmiast skonsumowane ;) ale traszka miała to szczęście, że byłam już po kolacji ;) Pawełek... hehhh co ten Bambosz mi zdrowia napsuł ;) poznałam go jednego wieczora w luty.... siedziałam z Błążejem i Malwiną na korytarzu, piliśmy pyffko (FORTUNA ma się rozumieć ;) i przyszedł Pawełek z prośbą co by mu pożyczyć jakieś tabletki od bólu głowy. No a że ja taka uczynna istota jestem, to poczęstowałam sąsiada IBUPROMEM MAX, ale gloopia cipa nie pomyślałam, że ten CIOŁEK weźmie wszystkie 10 i na raz je łyknie... o masakra! Jak on rozkosznie wtedy wyglądał...... miał oddać ale do dziś tabletek nie widze ;) a ile razy mnie łepek bolał i nie miałam nic przeciwbólowego... oj oj ... Alicja alias Aisha...to było dobre! Poszłam sobie z moją Kaśką z pokoju do kuchni, bo wymyśliłyśmy, że zrobimy popcorn : a tam na blacie siedziała Marta ze 105 i robiła z Aishą wywiad do "Afery" na temat "Twój pierwszy raz- stan upojenia alkoholowego".A Alicja z niezwykłą powagą i w jej tylko możliwym stylu opowiadała zawzięcię jak to naje**** się tanim jabolem. To było bardzo pouczające spotkanie ;P a potem wiadomo...palenie na korytarzu, granie na gitarce i spiewanie tak głośno piosenek np. Britney Spears (tak!takie tez śpiewałyśmy) lub tak ukochanego przez Thomaska "Wehikułu czasu", że zaraz zjawiała się portierka i kazała nam wracać do pokojów. Pamiętam też nasze rozważania pt. "FACET TO ŚWINIA" i takie tam... :) Adaś alias Kędzik.......hmmmmm... Adasia to ja chyba na drugim piętrze poznałam o ile dobrze pamiętam... bywałam tam często u dziewczyn z 213 ( pozdrawiam Agę, Kaśkę, Madzię - to był niezły ewenement ;) i Patrycyjkę) a potem z kolei razem siedziałyśmy albo na korytarzu, albo u chłopaków w 212 ( pokój jedyny w swoim rodzaju, no trudno się dziwić jeśli mieszkały tam takie indywidua jak Tadeusz, Radek, Maciek i Marcin - koffane chłopce ;) i tak właśnie poznałam Adasia.. albo kręcił się po korytarzu, albo wpadał do chłopaków filmiki pooglądać na kompie, albo na jakąś wspólną popijawę... no a potem też u nas na pierwszym... kiedyś nawet byliśmy z Adasiem w "Ciciborze" [pomówienia przyp. admin] ;) trza to koniecznie powtorzyć ! A reszte moich koffanych BAMBOSZKUFF baaaaaaaardzo sorki, ale zupełnie nie mam pojęcia jak was poznałam... 9 przypuszczalnie jakoś na korytarzu albo w kuchni, albo w kibelku lub pod prysznicem, albo w jeszcze jakiś zadziwiający sposób.. BUUUZIAKI 4 ALL !!! :* |
| [text: Tomek] :: A to było tak ... |
|
Ostatnio jak coś napisałem, posądzono mnie o plagiat! Tym razem to mi się nie uda, nawet jakbym nie wiem jak bardzo tego pragnął a ten co mnie posądził to oczywista dr socjologii ... grrrr ... ale i taaaaaak zdałem !
No dobra, ale co ja się zwierzam, jak będę miał potrzebę to pójdę do konfesjonału...
Najtrudniej chyba będzie zbić do kupy jakąś historyjkę odnośnie naszego poznania się, booooo ... no właśnie, bo każdy z nas ma ją inną a niektórzy, znali się nawet dużo wcześniej.
Co tu ukrywać, jest dużo ludzi z Jarocina, miasta ciągłych imprez i pijactw o tym mieście nie dało się nie słyszeć ... dlatego dla mnie wszystko się zaczęło w ten sposób, że w pokoju miałem dwóch takich kolesi, Łukasz i Paweł (z góry zwracam uwagę, że imiona zostały celowo zmienione ) rdzenni mieszkańcy wspomnianego wcześniej miaaaasta. Jeszcze był Miłosz, nie wiem czemu, ale wyprowadził się po dwóch dniach hmmm pewnie towarzystwo mu nie odpowiadało, zresztą, żadna strata, i tak nic nie mówił Paweł vel Pawełek i Łukasz vel Łukasz, na początku wydawali mi się bardzo postrzeleni, ale okazało się że są tylko troszkę, szczególnie jak im coś zaszkodzi chociażby zzieleniałe żarcie z l(uf)odówki, ale to nam wszystkim szkodziło aż zrezygnowaliśmy i jedliśmy zupki chińskie (bleeee)... no więc ONI, kumple z liceum, dwa przekręty, bo kto z Was grał w kręgle na korytarzu? No dobra, może ktoś grał, ale na pewno nie butelkami po piwie i cytryną jako kula!....noooo a Pawełek grał :) Oto pierwsi członkowie dzikiej paczki, ich poznałem pierwszych, bo do cholery musiałem z nimi dzielić aż 20 m kwadratowych. Wróciłem wieczorem, chłopaki już piwkowali z okazji "ucieczki" z domu więc się dołączyłem(oczywiście bez piwka bo było późno a wtedy jeszcze nie wiedziałem nawet co to melina, a co dopiero jej szukać!) i poznałem Kędzika naszego WEBMASTER`A napisałbym na jakim kierunku jest, ale temu jest poświęcony inny rozdział tej stronki. No więc Kędzik vel Adam, albo odwrotnie? w sumie nie pamiętam czy właśnie tam go poznałem ale chyba nie ma innej je***** możliwości, oczywiście Jarocin, kolejny przedstawiciel. Jak byłem młodszy, myślałem że wszyscy stamtąd noszą długie włosy "noś, noś długie włosy jak my..." ale ten mit został obalony,ale Łukasz ma długie włosy i zawsze rano mnie nimi budził, bo wychodziły poza kwadrat jego opłacanego comiesięcznie miejsca. Kędzik nie był z nami w pokoju, był piętro wyżej gdzie zawsze szalał i przychodził opowiadać śmiesznie historie, które na pewno też opisze i zamieści. Najlepsza zdradzę. Pewnego pięknego dnia stwierdzili że wyleją na biednego Radka wiadro wody jak ten sobie będzie siedział na kiblu... jebani, zrobili to dopiero po pół roku ... ale zrobili! To właśnie cały Kędzik, był u nas często, i często grał na mojej gitarze z trzema strunami, bo z wielkim zapałem chciałem się nauczyć, ale do dziś nie kupiłem strun a on za to grał na nich wszystko..talent wrodzony nie tylko do tworzenia witryn, ale i talencik muzyczny [nieprawda przyp. kędzik:)] Ale co z pustym miejscem po Miłoszu?....anoooo..przyszedł Błażej vel Bless(albo: Błażeju, Błażeju, kobiet dobrodzieju) ale dziś już ma dziewczynę i skończyło się rumakowanie. Błażej, spoko gość, tak samo pokręcony, na swój sposób, jak my wszyscy. Wpadł do pokoju, obejrzał, powiedział że się tutaj wprowadzi no i się wprowadził tak jak obiecał. No i to paczka z naszego pokoju, oczywiście razem z Kędzikiem, który tak się wkomponował w otoczenie, że stał się naszym przyszywanym współlokatorem, kiedyś nawet nie miał siły dojść do swojego pokoju i musiał spać u nas :). Nooooo a teraz dziewczyny bo tam ich jest większość. Zacznę od tych których kompletnie nie wiem jak poznałem... Malwina vel ? ona nie ma vel przynajmniej na początku, potem dowiedziałem się że vel Zosia no i ładnie, kiedyś nawet przywiozła nam zośke no i graliśmy na korytarzu, a teraz zośke ma Baśka której też nie pamiętam jak poznałem i żeby wszyscy byli świadkami pisze wszem i wobec: Baśka Oddaj nam naszą zośke! Ala vel Aisha... następny talent, mistrzyni przebierania palcami po strunach tak jak Pawełek albo Kędzik. Oni mogliby dobrać się w jakiś trójkącik Aishe poznałem jak szedłem do naszego koedukacyjnego kibla, wiecznie siedziała na korytarzu po nocach bo cierpiała na bezsenność a jej współlokatorki(ostre Siostry Bliźniaczki) pieniły się do światła bo nie mogły spać. Mniejsza z tym. Więc z ciekawości zapytałem co ona wiecznie robi na korytarzu, no i tak się zaczęło. Ale co się okazało, bo kobieta chyba ma jakieś niezaspokojone żądze bo cały czas coś pisała, okazało się że chłopaka ma daleko i referowała mu życie w akademiku tak jak ja teraz. Mogłaby dać te listy, powklejalibyśmy i byłby spokój. Paulina vel Wisieneczka..hehe albo Oregano. Ją poznałem najoryginalniej, stoimy na korytarzu z Basią, palimy fajeczkę, nagle wychodzi ktoś spod prysznica. No kto?...jasne..Wiśnia, owinięta ręcznikiem, ale tylko u góry i majtkach, no dobra majtki fajne, ale zamurowało, nie tylko mnie. Mówię spoko, jak tak będzie cały czas to zostaje wiecznym studentem. No i chyba wiecznym nie zostanę. To był taki pierwszy kontakt, potem zaczęła zagadywać z nami na korytarzu i tak się zaczęło właśnie, spotkania na korytarzu, prawie wszystkich, wszystkich a w niedługim czasie już naprawdę wszystkich łączył jeden nałóg... faaaaajki. no i paliliśmy i gadaliśmy. Jeszcze jest wiele szalonych osób z którymi ja mam mniejszy kontakt. Kędzi na swoim piętrze miał kumpli: Tadka i Radka - schilozofów (tzn filozofów) no i razem z nimi Maciek i Marcin. Jak wszędzie gasły światła i każdy szukał chwili spokoju oni zaczynali szaleć ja z nimi nigdy nie imprezowałem i zaczynam żałować bo chłopaki są oryginalni no ale nic straconego. Tak wygląda paczka, tak się wszystko zaczęło i ja tak tą (tę) historię widzę. Jak wspomniałem to wszystko jest napisane moimi oczami i warto by dodać uwagi innych, mogłoby z tego wyjść coś bardzo pożytecznego. A stronka? Jak to po co założyliśmy? Żeby zdjęcia wklejać na razie troszkę ich mało mamy. Ale teraz mamy drugą szansę żeby się popisać więc stronkę założyliśmy nie dla tekstów które tu są lub będą(także nie zwracajcie uwagi na nie) tylko dla zdjęć, które niebawem będą się pojawiały więc cóż pozostało ... ŻYCZYMY MIŁEGO ZWIEDZANIA NASZYCH WNĘTRZ |